i
Legenda
1
Organizacja FN
2
Współorganizacja
3
Organizator zewnętrzny
4
Koncert poza siedzibą
Zobacz repertuar

Zakończenie sezonu artystycznego 2018/19

Zespoły Filharmonii Narodowej
Kaspszyk / Bendžiūnaitė / Mayer
pt. 31.05, 19:30
sob., 1.06, 18:00

Więcej...

Transmisje online

Najbliższa transmisja
Zakończenie sezonu artystycznego 2018/19

sobota, 1 czerwca, 18:00

Więcej...

Koncert symfoniczny

Tbilisi Symphony Orchestra
Vakhtang Kakhidze, Anna Tchania

niedz., 26.05, godz. 18:00

Więcej...
przejdź do listy

Muzyka dawna – niby prosta sprawa: dzieła sprzed stuleci, po które sięgają współcześni wykonawcy
i próbują je grać w sposób możliwie zbliżony do tego, jak brzmiały kiedyś. Wykonawstwo muzyki dawnej trwa już na tyle długo i jest tak popularne, że stało się odrębną, wysoce wyspecjalizowaną dziedziną muzycznej praktyki. Warto jednak pamiętać, że nawet największa pieczołowitość badań naukowych nad odtworzeniem dawnych praktyk wykonawczych jest ciągle projekcją naszych wyobrażeń o przeszłości. Czy więc „muzyka dawna” naprawdę jest „dawna”? A może już bardziej jest „nasza”? Pomysły kompozytorów mają swoje lata, ale wizja wykonawcza – całkiem współczesna. Są zresztą tematy, które się nie starzeją, trwają od wieków, podlegają jedynie ciągle nowym interpretacjom. Czym uczucia, o których opowiadały średniowieczne pieśni, różnią się od uczuć współczesnych ludzi? Zmieniła się jedynie ich „oprawa”, sedno pozostało identyczne. Dzieła sprzed lat stanowią także inspirację dla współczesnych kompozytorów, na potrzeby dawnych instrumentów powstaje zupełnie nowy repertuar. Bruno Helstroffer – entuzjasta teorby – tworzy na instrument, którego historia sięga kilku wieków. To jeszcze muzyka dawna? Raczej nie. Zresztą, nie mamy żadnej pewności, że dzieła dawne brzmią dziś tak, jak wyobrażano sobie kiedyś. Paradoksy są najciekawsze.

 

 

Piątek, 2 listopada 2018
Sala Kameralna, godz. 19.00
(40’+35’)
W pułapce uczuć
SERVIR ANTICO
:
Hana Blažíková śpiew
VivaBiancaLuna Biffi fidel, śpiew
Angélique Mauillon harfa
Catalina Vicens portatyw, kierownictwo artystyczne
Program: Dwie strony serca

Jak zapisze się w annałach XXI wiek? Będzie czasem nowych wyzwań? Na pewno. Czy udzieli nowych odpowiedzi na nurtujące ludzkość od dawna wątpliwości? Trzeba być jasnowidzem, by na takie pytanie odpowiedzieć – na pewno będzie się starał. Czy sztuka tworzona w XXI wieku zupełnie zerwie z przeszłością? To akurat wątpliwe. Chłodna analiza dotychczasowych dziejów muzyki podpowiada raczej ciągłość i kontynuację. Aczkolwiek ogólna niepewność ostatnich lat (społeczna, polityczna, ekonomiczna, filozoficzna – może po prostu: ideowa), czas rozchwiania i wzrastającej obawy o jutro nakazuje sceptycyzm w jakimkolwiek prognozowaniu. Może za chwilę nadejdzie twórcza rewolucja, która każe zupełnie zapomnieć o przeszłości? Oby nie, bo przecież na dobrą sprawę tę muzyczną przeszłość ciągle poznajemy – na nowo odkrywamy, redefiniujemy, oglądamy w nowym oświetleniu. Rezydująca w Bazylei grupa Servir Antico do rangi swego artystycznego credo podniosła kultywowanie dawnych idei, które kiełkowały gdzieś na styku późnego średniowiecza i początków renesansu. Tamte czasy również do najspokojniejszych i najbezpieczniejszych nie należały. Servir Antico – za sprawą dawnej poezji i muzyki – przenosi nas w przeszłość. Kunszt wykonawczy muzyków sprawia, że możemy poznawać i podziwiać twórczość dawnych mistrzów. Ale chyba ważniejsze w tych muzycznych podróżach jest to, że tamte dzieła są jak zwierciadło całkiem współczesnych problemów. Mówią o nas, opowiadają o stanie naszych emocji. Wskazują te cechy, które są z ludzkością – jak to się mówi – od zarania dziejów. Uczucia kiełkowały w człowieku, zanim jeszcze potrafiliśmy je nazwać i opisać. Więc może jest po prostu tak, że jakaś najważniejsza cząstka nas samych pozostaje niezmienna? Ewoluuje to, co na zewnątrz, a humanistyczne ziarno – niezależnie od czasów – jest ciągle to samo? To byłaby najbardziej optymistyczna lekcja, jaką udziela nam historia muzyki.

 

 

Sobota, 3 listopada 2018
Sala Kameralna, godz. 18.00
(70’)
Teorba wyzwolona
Bruno Helstroffer teorba
Program: Alessandro Piccinini, Giovanni Girolamo Kapsberger, Bellerofonte Castaldi, Erik Satie, Johann Sebastian Bach, Bruno Helstroffer, Rosemary Standley, Jean-Luc Debattice

Radykalne gesty towarzyszą gorącym uczuciom, są jak katalizatory przyspieszające reakcje. Kilkanaście lat temu – w 2001 roku – gitarzysta-samouk Bruno Helstroffer dokonał przełomowego dla siebie wyboru. Po pierwsze postanowił poświęcić się muzyce, po drugie – zdecydował, że jego artystyczna aktywność zwiąże się na dobre z teorbą. Teraz często powtarza, że „to nie on wybrał teorbę, ale teorba wybrała jego”. Coś musi być na rzeczy, ponieważ Bruno Helstroffer z teorbą właściwie się nie rozstaje. Instrument stał się nieodłącznym towarzyszem jego podróży, przemierzania świata pociągiem, autobusem, samolotem. A pamiętać należy, że teorba do najbardziej poręcznych muzycznych narzędzi nie należy. Delikatna i wrażliwa, z bardzo długim gryfem – sprawia w transporcie wiele kłopotu, ponieważ – co artysta podkreśla – właściwie nigdzie się nie mieści. Zdaje się, że te i inne niezwyczajne okoliczności służą odkrywaniu ciągle nowych źródeł inspiracji. Artysta stara się przemierzać te ścieżki i szlaki, które na historii teorby zaważyły – choćby Rzym i Bolonię, z której pochodził niezwykły kompozytor i lutnista, Alessandro Piccinini. Dla współczesnych muzyków, sięgających po dawne instrumenty (szczególnie te z rodziny chordofonów szarpanych), jego dorobek jest bezcenny. Ale Bruno Helstroffer należy do tej grupy instrumentalistów w naszych czasach, którzy wykonują także własne utwory. Komponuje bez kartki i ołówka – jego utwory rodzą się w bezpośrednim kontakcie ze strunami teorby. Co ważne, są jak wpisy do osobistego dziennika: „każda kompozycja staje się wspomnieniem chwili, w której muza odpowiedziała na jego wołanie”. To znaczy, że inspirację można czerpać zewsząd, niekoniecznie zresztą spośród rzeczy wielkich i wzniosłych – czasami ze zwyczajnej codzienności. Bardzo to szczere wyznanie – w świecie ogarniętym technologicznym szałem nie każdego na to stać.

 

 

Poniedziałek, 5 listopada 2018
Sala Kameralna, godz. 19.00
(40’+40’)
Sonaty, ale czy tylko sonaty?
AL AYRE ESPAÑOL:
Alexis Aguado
skrzypce
Kepa Artetxe skrzypce
Guillermo Turina wiolonczela
Xisco Aguiló kontrabas
Eduardo López Banzo klawesyn
Program: Georg Friedrich Händel – Sonaty triowe op. 2: nr 2 g-moll, nr 3 B-dur, nr 4 F-dur, nr 5 g-moll, nr 6 g-moll; Henry Purcell – Suita g-moll Z 661, Ground d-moll ZD 222, Suita D-dur Z 667

Co warta byłaby przeszłość bez tajemnic i niejasnych okoliczności? Pojawiające się co rusz znaki zapytania zachęcają do poszukiwania odpowiedzi i rozwiązywania zagadek. Z pewności często wieje nudą – wątpliwości są twórcze! Sonaty triowe Jerzego Fryderyka Händla, które ukazały się w postaci pirackiego druku około 1730 roku jako Deuxième Ouvrage (op. 2) wcale wówczas skomponowane nie były. Przeciwnie, poszczególne utwory liczyły sobie od dziesięciu do trzydziestu lat. Ponieważ ich autografy nie zachowały się, trudno ustalić chronologie i precyzyjnie je datować. Najpewniej powstawały gdzieś około roku 1717 lub 1718, kiedy nici zawodowej aktywności wiązały Händla z Erlem of Carnarvon. Zdaje się, że najstarsza w zbiorze jest druga Sonata g-moll. Händel miał najprawdopodobniej 17 lat, gdy ją skomponował, chociaż Charles Jennens podawał informację, z której wynikałoby, że jest jeszcze starsza: „została skomponowana w wieku lat 14”. Pewnie już nigdy tych biograficznych zagadek i zależności w pełni wyjaśnić się nie da. Jedno jednak jest pewne – w chwili publikacji były dziełami absolutnie atrakcyjnymi. Ponad 30 lat wcześniej, w 1696 roku ukazał się drukiem inny zbiór utworów muzycznych, zatytułowany A choice Collection of Lessons for the Harpsichord zawierający także osiem suit klawesynowych Henry’ego Purcella. Na publikację tej niewielkiej części dorobku instrumentalnego przedwcześnie zmarłego kompozytora (Purcell miał ledwie 36 lat) zdecydowała się wdowa Frances i wydawca Henry Playford. Wartości tego zbioru przecenić nie sposób, jest jednym z kilku zaledwie tego rodzaju kolekcji muzyki brytyjskiej datowanych na koniec XVII wieku. Twórczość Purcella wyrokiem losu została przerwana w pół słowa – jeszcze jeden przypadek, kiedy trzeba westchnąć i retorycznie pytać – jak wyglądałby dorobek muzyczny Europy, gdyby dane mu było pożyć dłużej? Zawsze te znaki zapytania…

 

 

BILETY: 15 zł (młodzież do 26. roku życia – wstęp po okazaniu ważnej legitymacji), 30 zł (bilet normalny)

Koncerty
Więcej... Po prostu... Filharmonia!
Projekt 1: Zagadkowo niestarzejąca się muzyka dawna - Sonaty, ale czy tylko sonaty?
Georg Friedrich Händel - Sonaty triowe op. 2: g-moll nr 2 HWV 387, B-dur nr 3 HWV 388, F-dur nr 4 HWV 389, g-moll nr 5 HWV 390, g-moll nr 6 HWV 391 Henry Purcell - Suita g-moll Z. 661 Henry Purcell - Ground Z. D222 Henry Purcell - Suita D-dur Z. 667
Pokaż minione koncerty
Filharmonia Narodowa
Pobierz aplikację
Prawa autorskie © 2016 Filharmonia Narodowa Realizacja: ActiveDesign