i
Legenda
1
Organizacja FN
2
Współorganizacja
3
Organizator zewnętrzny
4
Koncert poza siedzibą
Zobacz repertuar

Koncert symfoniczny

OFN / Shelley / van Kesteren

piątek, 24.11, 19:30
sobota, 25.11, 18:00

Szczegóły

Po prostu... Filharmonia!

Projekt 2: Gdy mniej znaczy więcej – kameralistyka przełomu XIX i XX wieku

6 i 7 grudnia

Szczegóły

Transmisje online w sezonie 2017/2018

Harmonogram transmisji

Najbliższe koncerty
już 16 i 17 grudnia!

Szczegóły

Sylwestrowa noc w Filharmonii Narodowej

OFN / Kaspszyk / Koutcher
Koncert, bal i poczęstunek

31.12, od godz. 21:30

Szczegóły
Powrót do listy koncertów

Repertuar

Kup bilet on-line
Dziwne kombinacje II - Świat słyszany z Południa
Rodzaj koncertu: Po prostu... Filharmonia!
Sala: Kameralna
Abonament: PPF6 - Po prostu... Filharmonia!
Cena: dorośli 30 zł, młodzież 15 zł

Projekt 6: Dziwne kombinacje II

Gdzie są granice muzyki? Co w XXI wieku wolno kompozytorowi/wykonawcy? Coraz częściej przecież ta granica zaciera się, więc może lepiej określić współczesnego artystę-muzyka mianem „twórcy”? I zerwać z podziałem na wyraźnie rozgraniczone i oddzielone specjalizacje? Jeśli spojrzeć na dzieje muzyki, to okaże się, że może wracamy do sprawdzonych recept na sztukę, obowiązujących przed wiekami? Może to właśnie mur, który wyrósł między kompozytorem a odtwórcą był nienaturalny i obowiązywał przez „chwilę” w dziejach kultury? To oczywiście jedynie jedna z propozycji spojrzenia na współczesną twórczość, z dużą dozą synkretyzmu. W dzisiejszym świecie, w którym różne przejawy ludzkiej aktywności się przenikają, gdy coraz częściej nie udaje się oddzielić aktywności zawodowej od czasu wolnego, obowiązków od relaksu – łączenie różnych muzycznych przestrzeni staje się ważną metaforą płynnej ponowoczesności. I niczego dziwnego nie ma w połączeniu klawesynu z dźwiękami elektronicznymi albo próbach znalezienia najcelniejszej imitacji śpiewu ptaków. Gdzie są granice muzyki? Wyznacza je tylko ludzka, jakże twórcza wyobraźnia.

 

Świat słyszany z Południa

„Nauka, jak dotąd, nie rozproszyła mgły, w której poprzednie stulecia widziały niejasne cienie bóstw i bohaterów, którzy w najwyższym akcie tworzenia wynaleźli muzykę.” – pierwsze zdanie klasycznej pracy Curta Sachsa Muzyka w świecie starożytnym, która niebawem będzie liczyć sobie już 75 lat, nie straciło nic ze swojej aktualności. Wiarygodnej teorii powstania muzyki pewnie nigdy nie uda się napisać, a różnych, konkurencyjnych hipotez na ten temat będzie formułowanych wiele. Jedna – wcale zresztą nienowa – mówi o „naśladowaniu zwierząt”, a konkretnie śpiewu ptaków. Jest o tyle ważna, że pojawia się niezależnie w podaniach różnych cywilizacji na różnych kontynentach. Ptaki postrzegano jako mistrzów świata dźwięków zarówno w Starym, jak i w Nowym Świecie. Tym, który w muzyce Zachodu złożył im największy hołd był oczywiście Olivier Messiaen, jeden z najbardziej oryginalnych kompozytorów XX wieku. Śpiew ptaków z różnych zakątków Globu jest podstawą wielu jego wysublimowanych kompozycji. To zresztą jeden z ostatnich rozdziałów zainteresowania śpiewem ptaków w dziejach kultury człowieka. Przed wiekami, w Ameryce Prekolumbijskiej ptaki były utożsamiane z postaciami mitologicznymi i sprawowały opiekę nad szamanami. Bogata ornamentacja muzyki perskiej zawdzięcza swój oryginalny koloryt i kształty właśnie naśladowaniu ptasich treli. Istnieje przypowieść o pewnym irańskim mistrzu śpiewu, który nigdy nie wahał się zmienić kierunku swojej podróży, kiedy tylko usłyszał szczególnie interesujący go śpiew ptaka. Poświęcał długie godziny, by zapamiętać i nauczyć się ze śpiewu ptaków możliwie wiele. Trudno powiedzieć, czy w ciągu kilku tysięcy lat dziejów cywilizacji człowiek w kunszcie śpiewu dorównał ptakom. Na pewno podjął rękawicę rzuconą przez naturę. Z czasem zrozumiał również, że dźwięki są domeną nie tylko ciała, ale także można je generować za pomocą specjalnych narzędzi – instrumentów muzycznych. Wśród nich do najstarszych należą flety. Podobnie jak śpiew są również fenomenem globalnym, znanym większości kultur, obecnym w różnych odmianach w najdalszych zakątkach świata. Ikonicznym przykładem fletu, który wynaleziony został niezależnie choćby w Starożytnej Grecji i Prekolumbijskiej Ameryce, może być fletnia pana. Jej mityczne początki w Europie wiążą się z niespełnioną miłością bożka Pana do arkadyjskiej najady Syrinks. A może chęć dorównania ptakom w śpiewie wiąże się z innym ludzkim marzeniem – chęcią latania? Wielkim wysiłkiem woli i rozumu człowiek potrafił to marzenie zrealizować. W kontekście kunsztu ozdobnych, dźwiękowych treli z ptakami jakoś tam ciągle rywalizuje.

Marcin Majchrowski

Filharmonia Narodowa
Pobierz aplikację
Prawa autorskie © 2016 Filharmonia Narodowa Realizacja: ActiveDesign