i
Legenda
1
Organizacja FN
2
Współorganizacja
3
Organizator zewnętrzny
4
Koncert poza siedzibą
Zobacz repertuar

Händel - Mesjasz

Orkiestra i Chór Filharmonii Narodowej
Haselböck / Im / Orliński / Boden / López

21 i 22 grudnia 2018

Więcej...

Transmisje online

Najbliższa transmisja
prosto z Sali Koncertowej:

sob., 22 grudnia, godz. 18:00

Więcej...
Powrót do listy koncertów

Repertuar

Gdy mniej znaczy więcej – kameralistyka przełomu XIX i XX wieku - Tajemnice nowej epoki
Rodzaj koncertu: Po prostu... Filharmonia!
Sala: Kameralna
Abonament: PPF2 - Po prostu... Filharmonia!
Cena: dorośli 30 zł, młodzież 15 zł
Wykonawcy
Program
Claude Debussy
- Kwartet smyczkowy g-moll op. 10 [26']
Karol Szymanowski
- Kwartet smyczkowy C-dur op. 37
Przerwa [15']
Edvard Grieg
- Kwartet smyczkowy g-moll op. 27

Projekt 2: Gdy mniej znaczy więcej – kameralistyka przełomu XIX i XX wieku

Już w samej nazwie tego potężnego nurtu twórczości muzycznej zawarte są najważniejsze jego cechy. Muzyka kameralna w swym podstawowym założeniu była przeznaczona do przestrzeni niewielkiej, zapewniającej bezpieczeństwo intymności. Nawet jeśli utworów kameralnych, czyli tworzonych na niewielkie składy, samemu się nie wykonywało (choć to zdecydowanie najlepszy sposób obcowania z muzyką da camera), to jednak uczestniczyło się w czymś zdecydowanie niepowtarzalnym, może nawet dość elitarnym. Ale mniej więcej w czasie, kiedy cywilizacja zaczęła na szeroką skalę korzystać z technologii, kiedy w Europie zatriumfowała epoka maszyny parowej, nastał czas węgla i stali – także i muzyka kameralna zaczęła potężnieć, rosnąć, pęcznieć i przede wszystkim „wychodzić” do szerszego audytorium. Śladów takich tęsknych spojrzeń kameralistyki kierowanych w stronę symfonicznych gigantów można szukać na wiele sposobów: w rozbudowywaniu składów, powiększaniu rozmiarów utworów, większym rozmachu brzmieniowym. Ciekawe, że odwrót od tego trendu nastąpił po roku 1918, po zakończeniu Wielkiej Wojny. Czyżby ludzkość zrozumiała, że gigantomania w żadnym wydaniu nie popłaca? Trudno stwierdzić…

 

Tajemnice nowej epoki

Akurat ci trzej kompozytorzy twórczość kameralną zaniedbywali, jednak ich kwartety smyczkowe są niepowtarzalne i bardzo ciekawe. W 1877 roku Edvardowi Griegowi przyświecała myśl o stworzeniu utworu, który „ma być pełen rozmachu i polotu, a nade wszystko wykorzystywać możliwości brzmieniowe, jakie dają użyte w nim instrumenty”. Czy to się udało? Ciekawej, gęstej faktury (wyraźny ślad chęci porównywania się ówczesnej kameralistyki z symfoniką) oraz kalejdoskopowo zmieniających się obrazów w Kwartecie g-moll nie brakuje. Prawykonanie utworu miało miejsce w Kolonii, ale na jego odbiorze zaważyła następna prezentacja, miesiąc później w Lipsku. Po tym koncercie krytycy na Kwartecie op. 27 nie pozostawili suchej nitki. Grieg sarkastycznie wzdychał: „zrobiłem jak mogłem najlepiej, poświęciłem mu tyle uwagi, a spotkały mnie tylko szyderstwa”. Na szczęście nie zdecydował się zniszczyć swojego Kwartetu, choć takie myśli chodziły mu po głowie. Kilkanaście lat później Debussy fakturę swojego Kwartetu g-moll potrafił spleść z kapryśnych linii i ostro kontrastujących dynamicznie epizodów. To wyrafinowane brzmieniowo, poszukujące pod tym względem dzieło nie do końca przypadło do gustu konserwatywnie nastawionej publiczności. W lipcu 1917 roku Paweł Kochański pisał do swojego przyjaciela, Karola Szymanowskiego: „pamiętasz, jak nie lubiłeś kwartety, mówiłeś, że to nie zadawalnia Ciebie, że za mało brzmienia”. Entuzjastyczne słowa komentowały wieść, że w Tymoszówce i Elizawetgradzie powstawał I Kwartet smyczkowy C-dur op. 37, pierwszy z dwóch napisanych przez autora Mitów. Ciekawy to przypadek dzieła, które nigdy nie zyskało ostatecznych, pierwotnie planowanych kształtów. Szymanowski zamierzał zwieńczyć utwór finałową fugą, ale nigdy jej nie napisał, a utwór na zawsze pozostał w kształcie opisanym w liście do Stefana Spiessa: „mam w 3/4 napisany Kwartet, który chciałbym wykończyć…”. Jednakże te 3/4 kwartetu wystarcza, by mówić o jednej z najciekawszych kart polskiej twórczości kameralnej. W niezwykły bowiem sposób potraktował w Kwartecie harmonikę i tonalność; w finale zdecydował się na konsekwentne wykorzystanie politonalności, zamanifestowanej odrębnymi znakami przykluczowymi dla poszczególnych instrumentów. Prawykonanie Kwartetu odbyło się dopiero po siedmiu latach od jego napisania - w marcu 1924 roku w Filharmonii Warszawskiej. Dwa lata wcześniej dzieło uhonorowano I nagrodą (i astronomiczną – ze względu na inflację – kwotą 500.000 marek) w konkursie Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego.

Marcin Majchrowski

Filharmonia Narodowa
Pobierz aplikację
Prawa autorskie © 2016 Filharmonia Narodowa Realizacja: ActiveDesign