Koncert kameralny - "Muzyka mojej duszy" Filharmonia Narodowa

Przejdź do treści
Koncert kameralny - "Muzyka mojej duszy"
Marcin Kozieł, fot. Peter Mayr

W programie muzyka kompozytorów: Łucja Drege-Schielowa / Witold Friemann / Jan Gall / Tadeusz Joteyko / Stanisław Kazuro / Stanisław Lipski / Henryk Melcer / Eugeniusz Morawski / Stanisław Niewiadomski / Zygmunt Noskowski / Feliks Nowowiejski / Ludomir Rogowski / Ludomir Różycki / Jerzy Sokorski / Felicjan Szopski / Karol Szymanowski / Juliusz Wertheim / Stanisław Wiechowicz / Kazimierz Wiłkomirski / Władysław Żeleński

 

Pieśń jest jednym z najbardziej fascynujących gatunków muzyki. Wielki jej znawca, jeden z najbardziej wyczulonych na powiązanie słowa z dźwiękiem muzykologów – Bohdan Pociej – przyznawał pieśni miejsce szczególne. W artykule opublikowanym na łamach „Ruchu Muzycznego” w 1985 roku napisał: „Jej dzieje to właściwie cała historia muzyki, od kultur pierwotnych (prehistoria), poprzez wykształcone kultury starożytne, średniowiecze, renesans i barok, oświecenie i romantyzm – aż do naszych czasów. Pieśń obecna jest wszędzie tam, gdzie rozbrzmiewa muzyka; […] jest najbardziej «globalną» z form muzycznych”. W takim holistycznym ujęciu dorobek polskich twórców pieśni wpisuje się w ogólnoludzką spuściznę bez żadnego „ale”. Stanowi jego integralną część, ilościowo może skromną, acz rozpoznawalną i oryginalną.

Co nam w duszy gra? Odpowiedź na to retoryczne pytanie, nasuwająca się w pierwszym skojarzeniu, jest raczej oczywista: Fryderyk Chopin. I coś jest na rzeczy w dziejach pieśni polskiej, że kilkanaście miniatur lirycznych autora Życzenia, stało się punktem odniesienia dla następnych generacji, daleko wybiegających poza granicę romantyzmu, albo XIX wieku w ogóle. Gra nam w pieśniarskiej duszy także Stanisław Moniuszko – bez jego Śpiewników domowych dorobek pieśniarski jest wręcz niewyobrażalny. W tym kontekście nie można jednak zapominać o innych – Chopin i Moniuszko są jak ikony; ci, którzy pojawiają się wokół – jak kapłani obrządku pieśni. Ze wszystkimi jej odmianami i indywidualnymi różnicami. Karol Szymanowski w tym poczcie kompozytorskim wyrasta na następnego wielkiego. Pieśni uprawiał przez całe życie, a Jestem i płaczę można uznać co najmniej za symbol jego wizjonerstwa w tej dziedzinie. Jeśli została wyróżniona, to by podkreślić kontekst, uznać ją za jeden z punktów odniesienia dla dorobku innych. Ich plejada świadczy o bogactwie. Bohdan Pociej podkreślał, że uprawianie pieśni „wydaje się ciągle żywą potrzebą. Jeżeli jest w człowieku jakiś niezniszczalny pierwiastek muzyczności, to jego ziarnem jest pieśń”.