Koncert symfoniczny Filharmonia Narodowa

Przejdź do treści
Koncert symfoniczny
Thomas Dausgaard, fot. Thomas Grøndahl

Tchnący spokojem i eufonią graduał Locus iste zabrzmiał po raz pierwszy w październiku 1869 roku dla uczczenia konsekracji Votivkapelle, jednego z pierwszych ukończonych segmentów neogotyckiej Nowej Katedry w Linzu. Kompozytor w tym czasie rozpoczął już wiedeński etap swej kariery, ale chętnie przyjął zaproszenie od społeczności, w której pamiętano go i ceniono.

Według wielu komentatorów to właśnie w Trzeciej narodził się Bruckner taki, jakim go zapamiętano – autor nowej koncepcji monumentalnej symfonii, konstruowanej częściowo zgodnie z tradycją gatunku, ale też traktującą ją ekstensywnie. Rozległe grupy tematyczne, ich przetwarzanie na zasadzie organowej improwizacji, silne kontrasty, patos, masywne brzmienia grup instrumentów dętych – te wszystkie znaki rozpoznawcze powracać miały w kolejnych symfoniach, mimo że przyjęcie tej omawianej było zrazu fatalne. Prawykonanie pierwszej wersji z 1873 roku odrzucono po kilku próbach, prezentacja przerobionej po raz kolejny wersji z 1877 roku stała się katastrofą; istnieje jeszcze trzecia, główna wersja, z 1890 roku, zmieniana pod wpływem sugestii dyrygentów, braci Schalków. Koncert przypomni pierwotną postać dzieła wydaną na podstawie rękopisu, który Bruckner podarował Wagnerowi, dedykując mu swą symfonię.

Szymanowski w wywiadzie udzielonym Mateuszowi Glińskiemu („Muzyka” 1926) tak mówił o genezie Stabat Mater: „Na postanowienie moje napisania utworu religijnego wpłynął cały szereg pobudek, od wewnętrznych osobistych przeżyć począwszy aż do zewnętrznych okoliczności życiowych, które sprawiły, że ostatniej zimy, odłożywszy chwilowo na bok inne, zaczęte już »świeckie dzieła«, poświęciłem się wyłącznie Stabat Mater”. Wśród „okoliczności zewnętrznych” znalazło się bolesne doświadczenie tragicznej śmierci siostrzenicy autora, Alusi Bartoszewiczówny, ale o kompozycji religijnej nawiązującej do wątków ludowych autor myślał już wcześniej. Sięgnął po słowa hymnu Stabat Mater zainspirowany i zachwycony przekładem Józefa Jankowskiego, tworząc jedno ze swych najdoskonalszych, najgłębiej przeżytych dzieł, łączących nowatorskie elementy języka muzycznego z bardzo subtelnie użytymi archaizacjami oraz odwołaniami do muzyki tradycyjnej.