Po prostu... Filharmonia!: Dziwne kombinacje III - Z czasów, gdy mury nie dzieliły Świętego Miasta Filharmonia Narodowa

Przejdź do treści
Po prostu... Filharmonia!: Dziwne kombinacje III - Z czasów, gdy mury nie dzieliły Świętego Miasta
Sanstierce Ensemble, fot. archiwum zespołu

O Jeruzalem szczęśliwe, które zwiesz się „Pokój” – początkowe słowa hymnu z Liturgii Godzin Kościoła Katolickiego odnoszą się do wyobrażonego, niebiańskiego miasta. Prawdziwa Jerozolima ze szczęściem i pokojem ma jednak niewiele wspólnego. Współczesne miasto pamięta dobrze i wciąż żyje odwiecznymi, trudnymi do rozwiązania konfliktami. Jerozolima – bodaj najbardziej rozmodlone na świecie miasto – wypełniona jest synagogami, meczetami i kościołami, należącymi do trzech dominujących na świecie religii monoteistycznych, rywalizujących od stuleci, jeśli nie o prym, to przynajmniej o bezpieczny dostęp do świętych dla każdej z nich miejsc. Judaizm, chrześcijaństwo i islam, podzielone dodatkowo na trudne do zliczenia odłamy, stworzyły nieprzebrany zestaw wyobrażeń na temat świętego miasta. Reprezentowany jest on w bogatej spuściźnie tych kultur, literaturze, architekturze, sztukach wizualnych czy w muzyce.

Finezyjnie utkany program koncertu, łączący zróżnicowane słowno-muzyczne wizje Jerozolimy (dawne i współczesne), sięgający również do muzyki tradycyjnej, z repertuarem oraz instrumentarium wywodzącym się z różnych kultur (żydowskiej, chrześcijańskiej czy islamu), układa się w przejmującą narrację. Teksty części prezentowanych utworów – niektóre zachowane bez muzyki – powstawały w cieniu chrześcijańskich wypraw krzyżowych. Dotyczą nie tylko świętego miasta, bądź tych, którzy je rzekomo wyzwalali, ale również kobiet, które wyczekiwały i opłakiwały swoich ukochanych udających się na wojnę. Stąd anonimowy tekst Jerusalem! grant damage me fais (Jerozolimo! Wielką szkodę mi czynisz) przemawiać może do nas dzisiaj bardziej niż wzniosła, powstała dużo wcześniej sekwencja O Jerusalem aurea citivitas przypisywana Hildegardzie z Bingen, opiewająca rzekomo „trwałe fundamenty” „złotego miasta”. W pierwszym z wymienionych tekstów zamiast wychwalać – jak inni – mityczne miasto, żeński podmiot liryczny złorzeczy mu za odebranie jej ukochanego, który udał się na wojnę mającą je „uwolnić”.