Po prostu... Filharmonia!: Dziwne kombinacje III - Z różnych epok, różnych miejsc i różnych wyobraźni Filharmonia Narodowa

Przejdź do treści
Po prostu... Filharmonia!: Dziwne kombinacje III - Z różnych epok, różnych miejsc i różnych wyobraźni
Christophe Deslignes, fot. Isabelle Catusse

Patrząc na monumentalne organy umieszczane w wielkich salach koncertowych czy kościołach, nietrudno odnieść wrażenie, że instrument ten stanowi integralną część danego wnętrza, swego rodzaju „nieruchomość”. Tymczasem pewien włoski organista-wirtuoz z pierwszej połowy XVII wieku otrzymał angaż w jednym z weneckich kościołów pod warunkiem, że będzie przynosił ze sobą… własny instrument! Chodziło zapewne o niewielkich rozmiarów pozytyw organowy, posiadający do kilku rejestrów głosowych i dający się przenieść już we dwie osoby. W rodzinie instrumentów organowych odnajdziemy również przykłady mniejszych, jeszcze bardziej poręcznych i niewymagających wsparcia w obsłudze egzemplarzy (chociaż w średniowiecznej ikonografii napotkać można na postać grającej na nich św. Cecylii, wspomaganej przez anioły). Te małe przenośne organy na początku XIV-wieku określano we Włoszech mianem „organetto” („organki” – jeżeli chciałoby się poszukać polskiego, w tym wypadu dość niezręcznego, odpowiednika). Choć instrument ten oferuje uboższą paletę barw niż wielkie, wyposażone w liczne manuały i klawiaturę nożną organy, pozwala wykonawcy (który sam obsługuje niewielki miech kosztem gry na klawiaturze jedną tylko ręką) kontrolować ciśnienie wtłaczanego do piszczałek powietrza. Umożliwia to powstawanie ciekawych efektów artykulacyjnych i dynamicznych, nieosiągalnych na większym instrumencie.

Organy w swoich niezliczonych odmianach towarzyszą nam od starożytności, stąd pomysł, by podczas jednego recitalu zaprezentować bardzo zróżnicowany program, łączący kompozycje późnego średniowiecza, wczesnej nowożytności, baroku oraz utwory współczesne. Zabrzmią one w autorskim opracowaniu improwizatora, kompozytora i wirtuoza „małych organów”, Christophe’a Deslignes, który za klucz doboru przygotowanego przez siebie programu obrał pojęcie egzotyki.