Po prostu... Filharmonia!: Polacy w Konkursie Wieniawskiego - Skrzypce - odsłona 3 Filharmonia Narodowa

Przejdź do treści

Na temat uniwersalności muzyki Fryderyka Chopina – patrona konkursu pianistycznego, odbywającego się w murach Filharmonii Narodowej – wylano morze atramentu i ocean tuszu do drukarek. Podobnie w przypadku Henryka Wieniawskiego, patronującego słynnemu konkursowi skrzypcowemu, doszukiwać się można przejawów uniwersalizmu. Nie wspominając o jego dorobku muzycznym, światowa zdaje się już sama biografia skrzypka. Wirtuoz odwiedził nie tylko kraje europejskie (niektóre po wielokroć): Francję, Niemcy, Rosję, Danię, Szwecję, Norwegię, Anglię, Belgię, Holandię… Zdarzało mu się przekraczać nie tylko morza, ale i oceany! Podczas szalonego tournée po Stanach Zjednoczonych i Kanadzie artysta w ciągu ośmiu zaledwie miesięcy miał dać ponad dwieście koncertów. W tej piekielnie męczącej trasie towarzyszył mu wybitny pianista Anton Rubinstein, choć według kontraktu, to Wieniawski miał być dodatkiem do recitali pianisty. Liczne zachwyty prasowe dotyczące gry Polaka wskazują na to, że skrzypek traktowany był co najmniej równorzędnie względem Rubinsteina.

Dla wielu uczestników konkursu, reprezentujących różne kraje świata, postać Wieniawskiego wydawać się może bliska nie tylko ze względu na samą muzykę, ale i drogę kariery. Wielu z nich przyjedzie z krajów i miast odwiedzonych przez kompozytora. Koncertowa kariera Wieniawskiego może onieśmielać nie tylko młodych muzyków, ale nawet weteranów estrady. Dla niektórych uczestników z Polski udział w konkursie to wejście na drogę do światowej kariery. Na pewno powinni inspirować się odwiedzanymi przez Wieniawskiego miejscami czy bogatym repertuarem z jego występów, ale częstotliwość koncertów i tempo podróży (nawet przy dzisiejszych możliwościach) nie powinny chyba stanowić dla nich wzoru do naśladowania!