Po prostu… Filharmonia!: Różne muzyki dawne - Muzyka przetworzona Filharmonia Narodowa

Przejdź do treści
Po prostu… Filharmonia!: Różne muzyki dawne - Muzyka przetworzona
Brouillamini, fot. Alice Dardun

Choć w epoce baroku nie znano płyt, radia ani serwisów streamingowych, wcale nie oznacza to, że twórczością kompozytorów włoskich cieszono się tylko we Włoszech, a francuskich we Francji. Rozwinięty już od kilku stuleci rynek drukarstwa muzycznego, międzynarodowe kontakty muzycznych impresariów, wreszcie migracje muzyków, a niekiedy szczegółowo zaplanowane „trasy koncertowe” sprawiały, że muzyka krążyła nie tylko między sąsiadującymi ze sobą miastami czy krajami, ale pokonywała dalekie morza i oceany. Podejście nowych użytkowników bywało nierzadko skrajnie odmienne od często spotykanego współcześnie pietyzmu. Rzekomo zamknięte dzieła traktowano czasem dość swobodnie: zamiast z szacunkiem dla „intencji kompozytora” dopasowywać obsadę do utworu, to muzyka musiała zostać odpowiednio przystosowana do potrzeb wykonawców, ich zdolności, a nieraz fantazji. Autorem tak daleko posuniętych przeróbek mógł być zarówno przypadkowy twórca, jak i sam kompozytor.

Program koncertu tylko pozornie przedstawia dorobek jednego autora – Johanna Sebastiana Bacha, a obsady podane w tytułach transkrypcji niekoniecznie są tymi oryginalnymi. Koncerty klawiszowe a-moll i D-dur to bachowskie adaptacje dwóch koncertów skrzypcowych Antonia Vivaldiego ze zbioru L’estro armonico. Pozostałe koncerty w programie to już najprawdopodobniej oryginalne kompozycje Bacha, chociaż wcale nie w pierwotnych obsadach. Koncert klawesynowy g-moll to autorska adaptacja wcześniejszego koncertu skrzypcowego. Podwójny koncert klawesynowy c-moll to prawdopodobnie przeróbka niezachowanego koncertu na skrzypce i obój. W przypadku czterech kontrapunktów z Kunst der Fuge, sytuacja zaskakuje w zupełnie inny sposób. Nie istnieje oryginalna – niektórzy przypuszczają wręcz, że być może nie było jej w planach – obsada utworu. Jedna z niepisanych zasad baroku głosi zatem: lepiej do niczego się nie przyzwyczajać i transkrybować do woli!