Czy muzyka symfoniczna może opowiadać niesamowite historie? Wielu kompozytorów odpowiedziało na to pytanie twierdząco. Pewna legenda – stojąca zresztą w jawnej sprzeczności z historycznymi faktami – tak głęboko poruszyła Mieczysława Karłowicza, że uczynił ją programem swojego poematu symfonicznego „Stanisław i Anna Oświecimowie” op. 12. Tytułowi bohaterowie – rodzeństwo rozdzielone w dzieciństwie i wychowywane z dala od siebie – spotykają się przypadkowo u progu dorosłości i błyskawicznie się w sobie zakochują. Nieprzychylny los sprawia jednak, że miłość kończy się dla obojga tragicznie. W utworze można wyodrębnić muzyczne tematy symbolizujące m.in. postaci nieszczęśliwych kochanków oraz motyw złowrogiego fatum.
W odniesieniu do Koncertu fortepianowego A-dur KV 488 Wolfganga Amadeusa Mozarta, który zakończy pierwszą część programu, nie posiadamy co prawda żadnych pochodzących od kompozytora wskazówek interpretacyjnych. A byłyby one bardzo pomocne, gdyż zagadką tego utworu jest to, że posiadająca pewne rysy pieśniowe część środkowa, swoim głęboko melancholijnym nastrojem wyraźnie kontrastuje z jego pełnymi pogody i optymizmu ustępami skrajnymi.
Osnową poematu symfonicznego Tako rzecze Zaratustra op. 30 Richarda Straussa, który usłyszymy w drugiej części koncertu, jest noszący ten sam tytuł traktat filozoficzny Friedricha Nietzschego z 1885 roku. Zawiera on opis duchowych wędrówek tytułowego bohatera oraz wykładnię nietzscheańskiej koncepcji nadczłowieka. Trzeba przyznać, że muzyka Straussa w sposób bardzo sugestywny oddaje ten program ideowy. Szeroką recepcję w kulturze popularnej zyskała zwłaszcza rozpoczynająca utwór inicjalna fanfara, która pojawia się m.in. w ścieżce dźwiękowej filmu Stanleya Kubricka Odyseja kosmiczna (1968).
Grzegorz Zieziula