Z przyczyn niezależnych od Filharmonii Narodowej, Ken-David Masur nie wystąpi w koncertach 18 i 19 marca 2022. Orkiestrą Filharmonii Narodowej zadyryguje Maciej Tomasiewicz. Program koncertu oraz solistka pozostają bez zmian.
W 1943 roku Bohuslav Martinů, przebywający i odnoszący sukcesy w Stanach Zjednoczonych, stworzył muzyczny pomnik w hołdzie ofiarom tragedii, która dotknęła czeską wieś Lidice w czerwcu 1942 roku. Wówczas to niemieccy siepacze podpalili pogrążoną we śnie wioskę. Zabili mężczyzn, a kobiety i dzieci deportowali do obozów zagłady w Ravensbrück oraz w Chełmnie nad Nerem. Był to odwet za przeprowadzony 27 maja 1942 roku zamach na Reinharda Heydricha, jednego z najwyższych dygnitarzy Trzeciej Rzeszy, stosującego drastyczne środki terroru zbrodniarza hitlerowskiego. Krótki, niespełna dziesięciominutowy poemat na orkiestrę symfoniczną Memorial to Lidice (Pamięci Lidic) zabrzmiał w Nowym Jorku jeszcze w 1943 roku; Orkiestrę Filharmonii Nowojorskiej poprowadził jej ówczesny dyrektor – Artur Rodziński.
Wybitny kompozytor Joseph Jongen jest znany zwłaszcza w swej ojczystej Belgii, poza nią zaś na koncertowe estrady powraca stosunkowo często barwna i efektowna Symfonia koncertująca na organy i orkiestrę. Zamówił ją amerykański biznesmen Rodman Wanamaker, właściciel sieci domów towarowych, gdy w 1926 roku zakończono rozbudowę wielkich organów znajdujących się (do dziś) w jednym z nich, w Filadelfii. Zamówienie natchnęło autora do stworzenia dzieła możliwie wszechstronnie wykorzystującego możliwości "organów symfonicznych" i skonfrontowania ich brzmienia z wielką orkiestrą. Rodak i przyjaciel Jongena, skrzypek Eugène Ysaÿe w zachwycie nazywał utwór "kompozycją w istocie na dwie orkiestry", gdyż oba brzmieniowe komponenty są tu równoważne.
Siódma Beethovena należała zawsze do na żywiej komentowanych jego dzieł – w odróżnieniu od programowej Szóstej czy przemawiającej słowem Dziewiątej sam autor nie objaśnił jego ideowych założeń, a zarazem muzyka o zdumiewającej sile wyrazu zdaje się je bardzo wyraźnie sugerować. Pisano więc o „apoteozie tańca” (Wagner), hołdzie wobec żywiołów natury, szukano nawiązań do wielkich dzieł literatury, do inspiracji antycznych… Symfonia nie ujawnia wprost swej tajemnicy, ale zawsze zachwyca i wzrusza siłą uczuć – żywiołowej, nieokiełznanej radości części skrajnych oraz głęboką nostalgią elegijnego Allegretta, utrzymanego konsekwentnie w kroczącym, daktylicznym rytmie. Ta właśnie część szczególnie zachwyciła słuchaczy premiery (bisowano ją) i przyczyniła się do wielkiej popularności symfonii. Nie przyszła ona jednak od razu – w Wiedniu chwalono dzieło (narzekając zarazem na poziom wykonania, z uwagi na jego trudność i zbyt małą liczbę prób), jednak poza cesarską stolicą przyjmowano je z rezerwą, zwłaszcza krytycy niemieccy nie szczędzili mu złośliwości. Dopiero późny romantyzm w pełni pojął znaczenie tej symfonii, prawdziwie epokowej w dziejach gatunku, kto wie, czy nie bardziej jeszcze niż jej dwie sławne poprzedniczki.
Utwór Melodia Myrosława Skoryka wykonywany jest z inicjatywy Zrzeszenia Filharmonii Polskich jako znak solidarności z narodem ukraińskim.
